Wednesday, 23 July 2014

Przypowieść o robotnikach w winnicy  

 „Albowiem Królestwo Niebios podobne jest do pewnego gospodarza, który wyszedł wczesnym
rankiem najmować robotników do swej winnicy..." Ewangelia Mateusza 20:1-16

Postanowiłem napisać dzisiaj o moich spostrzeżeniach powstałych po przeczytaniu przypowieści
o robotnikach pracujących w winnicy. Piszę o tym może dlatego, że sam jestem robotnikiem.
Robotnikiem z zawodu, lecz przede wszystkim robotnikiem  w Kościele.  Wszak kiedy rozpoczynałem
swoją pierwszą służbę, odebrałem w duchu, że Pan chce abym był robotnikiem. To słowo utkwiło mi
w pamięci, zaś to szczególne polecenie jest wciąż jeszcze żywe w moim sercu. Wtedy oczywiście było
to dla mnie czymś niezwykłym i nie do końca zrozumiałym, no w każdym razie, dzisiaj rozumiem to
nieco inaczej niż wtedy. Ale cóż, bywa tak, że samo życie jest weryfikatorem naszych poglądów.
Otóż czasami wydaje się nam, że coś jest nie do obalenia, ale mylimy się. Po latach te same rzeczy
widzimy inaczej, a pewne poglądy za których słuszność „odcięlibyśmy sobie głowę" przestają być
warte tego, aby za nie umierać. Lecz piszę te słowa tylko na marginesie tego, o czym chciałbym
wam dzisiaj opowiedzieć.

Przypowieść ta opowiada historię o pewnym posiadaczu winnicy, którego Biblia nazywa gospodarzem. Ten fragment Słowa Bożego opowiada,
że ów człowiek wyszedł wczesnym rankiem nająć sobie robotników do pracy w swojej winnicy. Jako uczciwy pracodawca, od razu jasno określił warunki umowy o pracę: Panowie - powiedział - pracujecie u mnie przez cały dzień za jednego denara. Robotnicy oparci chwilowo o mur (bezrobotni), przystali na warunki umowy, po czym zabrali się do pracy...

Jednak zdarzyło się, że z jakiegoś powodu ilość robotników nie do końca odpowiadała gospodarzowi. Być może pracy było za dużo a może działały tu jakieś inne względy - tego nie wiemy. W każdym razie, jak czytamy,  gospodarz w ciągu tego  dnia jeszcze dwukrotnie najął sobie kilka osób do pracy, obiecując im godziwe wynagrodzenie. Uczynił to, jak wiemy, około  trzeciej i około jedenastej godziny dnia, a więc ci ostatni zostali najęci na godzinę przed zakończeniem „dniówki". Pod wieczór gdy nadszedł czas wypłaty, zwołał wszystkich i począwszy od ostatnich rozpoczął wypłatę wynagrodzenia. Jakże zaskoczeni byli ci pracownicy którzy pracowali najdłużej, gdy okazało się  że gospodarz, wszystkich ze sobą pod względem zarobków zrównał. Wszyscy bez względu na to ile pracowali, otrzymali po denarze. Pierwsi oczywiście
zaczęli szemrać. Jak tak można? To niesprawiedliwe!  - mówili zapewne.

Aż chce się rzec znane skąd inąd powiedzenie: „i skąd my to znamy?". Szemranie jest wszak chara-ktrerystyczną cechą  dla ogółu i zgoła nie tylko wtedy, kiedy ogół zostanie skrzywdzony. Zwłaszcza więc w takiej sytuacji w której zostanie tak niesłusznie potraktowany - rozpoczyna publiczną dyskusję. Nie dziwmy się tym ludziom. Dla wielu osób nie znających zasad rządzących Królestwem Bożym,  taka ekonomia jest  trudna do zrozumienia. Ci w pierwszym naturalnym odruchu, mogą  odczuć  cień niesprawiedliwości w poczynaniu gospodarza winnicy w tym, że zostali niewłaściwie wynagrodzeni. My jednak, kiedy  uważnie przyjrzymy się sprawie, zrozumiemy że boża sprawiedliwość jest na właściwym miejscu a w przypowieści tej nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze.

Oczywiście pierwsi pracownicy wcale nie zostali oszukani, wszak wypłacono im to, co im obiecano. Dziwić może jednak sama filozofia wynagradzania. Widzimy bowiem wyraźnie to, że praca w Królestwie Bożym jest zawsze i w każdych warunkach warta dla Pana tyle samo.
Czy to oznacza, że twoja praca która rozpoczęła się kiedyś dawno temu, w czasach tak odległych że  już sam ich nie pamiętasz, będzie warta tyle samo co praca kogoś kto dopiero teraz stawia pierwsze kroki w Królestwie i być może nie uda mu się dokonać tego co ty dokonałeś? Przed ciekawym dylematem możemy stanąć aby poznać po raz kolejny  odmienność Bożych dróg i Bożego sposobu myślenia.

Przypowieść  odsłania  negatywne cechy charakteru pracowników bożych takich jak skłonność do szemrania i do wywyższania się nad innymi oraz zacięcie do wartościowania się pod kątem zasług poniesionych dla Królestwa. Pokazuje  również i zwłaszcza, że zasady „ludzkiej logiki" nijak pasują do zasad rządzących Królestwem Bożym, w którym jak wiemy jesteśmy wyłącznie dzięki Bożej łasce. Dzięki której w Królestwie pracowali już nasi poprzednicy, nasi pradziadowie, dziadowie, ojcowie i dzięki tej samej łasce, my dzisiaj, z łaski Bożej, w nim pracujemy.
To bardzo ważne aby zrozumieć na początku że nikt z ludzi nie może powiedzieć że jest w kościele i służy Panu tylko i wyłącznie dzięki swojej suwerennej decyzji. A jeszcze prościej: Nikt z nas Bogu łaski nie wyświadcza, że jest w kościele i coś dla niego robi. Również to co już uczyniliśmy nie wynika z naszej elokwencji, wrodzonego talentu, innych cech charakteru które sprawiają że Bóg ma do czynienia z „jednostką doskonałą". Myślę iż warto jest zrozumieć, że praca którą wykonujemy w Królestwie przysparza Bogu chwały - owszem, ale głównie pomaga nam samym, pomaga naszej wierze i naszemu trwaniu w Chrystusie. Pomaga się nam również rozwijać w Bogu i osiągnąć w Nim pełnię. Bóg chce abyśmy zawsze patrzyli trzeźwo na sytuację nazywając nas sługami nieużytecznymi (Łuk. 17:10). To nie jest obelga, o nie!  To  prawdziwy obraz naszych możliwości oraz tego że nasze zdolności pochodzą od Boga. Och, jak wiele jest w nas gadania i jak wiele skłonności do niepotrzebnej polemiki...

Kontynuując moje rozmyślania skupię się jeszcze przez moment na tym denarze który był ową sprawiedliwą zapłatą, równą dla wszystkich. Myślę że wszędzie tam gdzie pracują ludzie Boży, zapłata jest zawsze taka sama. Ale nie myślmy przez chwilę że ten denar to jakaś tam moneta, nie myślmy  o nim przez chwilę, jako o ziemskiej mamonie. Pomyślmy natomiast że ten denar jest szczególnym wyrażeniem Bożej zapłaty za nasz trud włożony dla Pana, że jest symbolem niczym niewyrażalnej wdzięczności Boga za pracę wykonaną dla Królestwa. Praca każdego z nas jest przecież dla Boga ważna i cenna lecz On nie chce nas oceniać  w ludzkich kryteriach. czy teraz powiem: niesprawiedliwa zapłata? A może raczej bezkresna nagroda? Bo kto powiedział, że ten denar oznacza dla wszystkich zawsze to samo? Być może ten denar posiada dla każdego inny wymiar nagrody - zawiera nieograniczoną Bożą nagrodę. A ten który ją otrzymuje, wie że ta nagroda „grubo" przerasta jego oczekiwania i jest spełnieniem jego najskrytszych pragnień i marzeń? Jest rzeczą pożądaną, miłą sercu każdego sługi, zawierającą głębię Bożej wdzięczności, którą się przyjmuje bez jednoczesnego „zerkania" na innych. Bo Bóg chce nagrodzić Ciebie
w stosunku do tego, jak odpowiedziałeś na jego wezwanie, a nie w jaki sposób wypadłeś na tle innych.

Na koniec pomyślmy Kochani o Królestwie Bo-żym, pomyślmy także o naszym Kościele. Pomyślmy, że to co tutaj zrobimy dla Boga, ma ponadczasową wartość. Mówię „ponadczasową" ponieważ wierzę że z pośród rzeczy które w ogóle tutaj na ziemi możemy uczynić, ta jedna tylko praca - praca dla Królestwa jest trwała i naprawdę „na wieki wieków". Wszystko bowiem zniszczeje i przeminie a kościół będzie żył z Chrystusem w wieczności, a wiec wszystko to, co tutaj w kościele i dla kościoła uczynimy, ma znaczenie wieczne. Czyli ludzie których przyprowadzisz do Chrystusa, kazanie które powiesz aby ich zbudować i umocnić, lub kiedy pomożesz przygotować nabożeństwo. Wtedy kiedy pomożesz komuś w kłopocie, nawet gdy poukładasz krzesła w kaplicy, kiedy w ogóle, w tym co powiesz i w tym co zrobisz - będziesz zbu-dowaniem dla innych, to wszystko będzie miało swój wymiar w wieczności.

Myślę że to słowo jest ważne dla nas dzisiaj. Ważne z tego powodu, że mówi o nas, o ludziach których Bóg zatrudnił w swojej „winnicy". Jeśli natomiast czytając te słowa, odczuwasz pewien dyskomfort, bo wiesz że w obecnym czasie nie jesteś w miejscu do którego cię Bóg powołał, nie przejmuj się: prawie wszystko w życiu można zmienić. Wierzę że można również stać się posłusznym Bogu. Jeśli odczuwasz więc, że także powinieneś pójść pracować do „winnicy" - uczyń to, nie bój się, pracy starczy dla wszystkich. Bóg ma tam dla Ciebie ukrytych wiele błogosławieństw, a nie ma zaś lepszej rzeczy na świecie, od tej aby  być narzędziem w rękach Pana. Jeśli jednak jesteś dzisiaj zaangażowany gdzieś w dzieło Pańskie, wierzę mocno, że Bóg chce cię szczególnie błogosławić i powiedzieć ci że widzi i ceni twoją pracę oraz Kocha
to, co dla Niego robisz.

Życzę wam słonecznej niedzieli
i radosnej społeczności z Panem.

Tomasz Szkarłat


Source: - Kościół Zielonoświątkowy w Nowym Sączu
Updated:
Viewed: 2113
 

Comments

Contact

About Me


Responsibilities: Prison mission, Leadership team (), Small group leaders (), Homeless persons ministry.

Contact


You must log in /sign up to send e-mails.

Subject: wiara autentyczność (1)


More by this author (125)


Magazine (101)

Prison ministry (6)

Sermons (2)

Word for Sunday (16)